Reklama

Historia

KOR, czyli przełamanie samotności

2026-09-15 13:02

Niedziela Ogólnopolska 38/2026, str. 54-55

Głodówka protestacyjna zorganizowana przez działaczy Komitetu Obrony Robotników, Warszawa, Kościół św. Marcina, 24-30 maja 1977 r.

komitetobronyrobotnikow.pl

Głodówka protestacyjna zorganizowana przez działaczy Komitetu Obrony Robotników, Warszawa, Kościół św. Marcina, 24-30 maja 1977 r.

Członków KOR-u łączyło przekonanie, że państwo nie może bezkarnie bić własnych obywateli i że obrona prześladowanych jest obowiązkiem tych, którzy pozostają jeszcze na wolności.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedynie publiczne ujawnienie poczynań władzy może być skuteczną obroną” – napisali we wrześniu 1976 r. twórcy Komitetu Obrony Robotników. Wprawdzie powstały pół wieku temu KOR nie stworzył wielotysięcznej organizacji i nie miał struktur terenowych przypominających późniejszą Solidarność, ale dokonał rzeczy być może ważniejszej: odbudował zerwane więzi społeczne. Połączył środowiska, które komunistyczna władza przez dziesięciolecia starała się od siebie oddzielić – inteligencję i robotników – i pokazał, że represjonowany człowiek nie musi pozostawać sam naprzeciw komunistycznego państwa.

Czerwiec buntu

Wszystko zaczęło się od czerwcowego buntu robotników, wywołanego zapowiedzianą przez komunistów drastyczną podwyżką cen żywności. Zastrajkowało wówczas prawie 80 tys. pracowników, a najgwałtowniejszy charakter protest przybrał w Radomiu, Ursusie i Płocku. W Radomiu na ulice wyszło ok. 20 tys. ludzi, w Ursusie robotnicy zablokowali linię kolejową. Przestraszone rozmiarem buntu kierownictwo PZPR-u wycofało podwyżkę jeszcze tego samego dnia. Władza ustąpiła w sprawie podwyżek, ale postanowiła zemścić się na tych, którzy zmusili ją do odwrotu. Rozpoczęły się aresztowania, zwolnienia z pracy i procesy. Zatrzymani przechodzili przez osławione „ścieżki zdrowia”, byli bici i poniżani, a propaganda nazywała uczestników protestów „warchołami”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ale właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego komunistyczna władza najwyraźniej nie przewidziała. Robotnicy nie zostali sami. Już 28 czerwca 1976 r. środowisko opozycyjne, skupione m.in. wokół mecenasa Jana Olszewskiego, ogłosiło „List 14”, którego sygnatariusze protestowali przeciwko represjom. Kilkanaście dni później rozpoczął się proces robotników Ursusa, obserwowany przez działaczy opozycji, m.in. Jana Józefa Lipskiego, Antoniego Macierewicza, Jacka Kuronia i Wojciecha Ziembińskiego. Rozmowy z oskarżonymi i ich rodzinami nie pozostawiały złudzeń: potrzebna była realna pomoc, a nie tylko listy protestacyjne.

Szczególną rolę odegrało tu środowisko wyrosłe z harcerskiej „Czarnej Jedynki”, którego liderem był Macierewicz. Wspólnie z Piotrem Naimskim, Wojciechem Fałkowskim, Dariuszem Kupieckim i Wojciechem Onyszkiewiczem organizował wyjazdy do rodzin pracowników Ursusa, zbierał pieniądze, informacje o pobiciach i aresztowaniach, tworzył „kartotekę ursuską”, w której zapisywano, kto został aresztowany, kto stracił pracę, jaki zapadł wyrok, ilu członków liczy rodzina, czy potrzebny jest adwokat i jaka pomoc finansowa została już przekazana; objęła ona ponad 200 osób. Podobne działania podjęto wobec robotników z Radomia. Onyszkiewicz później powiedział, że dzięki takiej pomocy można było „z powrotem nawiązać porwane więzi społeczne”. To zdanie dobrze oddaje istotę rodzącego się ruchu.

Czternastu

Reklama

Piotr Naimski wspominał po latach, że on, Macierewicz i Onyszkiewicz byli przekonani, iż tej działalności trzeba nadać formę organizacyjną. „Chcieliśmy powiedzieć robotnikom: «Nie bójcie się, jesteśmy z wami, popieramy was, podpisujemy listy w waszej obronie, ale także budujemy strukturę, która zagwarantuje, że ta walka będzie bardziej skuteczna niż dotąd»” – wspominał Macierewicz, który 22 września 1976 r. na spotkaniu wąskiego kręgu opozycjonistów zaproponował nazwę „Komitet Obrony Robotników”. On też przygotował projekt „Apelu do społeczeństwa i władz PRL”, którego ostateczny kształt uzgadniano w gronie przyszłych członków Komitetu. Dzień później apel został wysłany do marszałka Sejmu PRL. Podpisało go 14 osób: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. Zestaw nazwisk był niezwykły, bo obok młodych działaczy stali ludzie mający za sobą walkę niepodległościową i będący niekwestionowanymi autorytetami. Antoni Pajdak był jednym z oskarżonych w moskiewskim procesie 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, Józef Rybicki – dowódcą Kedywu Okręgu Warszawskiego AK, ks. Jan Zieja – uczestnikiem wojny 1920 r. i kapelanem powstańczej Warszawy. Obok nich byli pisarze, prawnicy, naukowcy i działacze młodej opozycji.

Komitet Obrony Robotników nie miał być partią. Nie wymagał zgodności poglądów na przyszły ustrój Polski. Jego członków łączyło przekonanie, że państwo nie może bezkarnie bić własnych obywateli i że obrona prześladowanych jest obowiązkiem tych, którzy pozostają jeszcze na wolności. „Niezbędna jest pomoc prawna, finansowa, lekarska” – napisano w Apelu. Domagano się amnestii, uwolnienia skazanych i aresztowanych, przywrócenia represjonowanych do pracy. Powołanie KOR-u określano jako spełnienie „obowiązku ludzkiego i patriotycznego”. Nie było w tym dokumencie wielkich słów. Były konkretne żądania i elementarne przekonanie, że bitego i prześladowanego człowieka trzeba bronić.

Jawność przeciwko strachowi

Reklama

Najbardziej rewolucyjny był sposób działania Komitetu: działał jawnie. Pod komunikatami znajdowały się nazwiska jego członków, a nawet ich adresy i numery telefonów. Komunistycznemu państwu odbierano jeden z jego najważniejszych atutów – możliwość przedstawiania przeciwników jako anonimowych „spiskowców” i „wrogich ośrodków”. Członkowie KOR-u mówili w istocie: jesteśmy tutaj, działamy pod własnymi nazwiskami, pomagamy konkretnym ludziom i to władza musi tłumaczyć się ze swojego postępowania. Jawność nie oznaczała, oczywiście, legalności, więc opozycjoniści znaleźli się natychmiast w obszarze zainteresowania komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Zaczęły się nękania i aresztowania. Mimo to już 29 września 1976 r., zaledwie 6 dni po ogłoszeniu powstania KOR-u, ukazał się pierwszy Komunikat KOR. Informowano w nim o procesach, pobiciach, zwolnieniach z pracy i prowadzonej pomocy. Głównym redaktorem był początkowo Antoni Macierewicz, a w kolegium znajdowali się m.in. Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Piotr Naimski i Wojciech Ziembiński. Wiadomości przekazywano Radiu Wolna Europa, BBC, Głosowi Ameryki i zachodnim korespondentom. Pobity robotnik z Radomia przestawał być anonimową ofiarą. Jego nazwisko i historia zatrzymania mogły dotrzeć do tysięcy polskich domów i na Zachód. Rozgłos stawał się formą obrony.

Równocześnie trwała codzienna praca: jeżdżono do rodzin, przynoszono pieniądze, szukano lekarzy i adwokatów, pomagano pisać odwołania i organizowano pomoc prawną, w którą zaangażowani byli m.in. Jan Olszewski i Władysław Siła-Nowicki. W ciągu roku pomoc otrzymało ponad 600 rodzin z Radomia, Ursusa, Płocka i innych miast. W praktyce realizowano więc coś znacznie ważniejszego niż doraźna pomoc materialna: odbudowywano poczucie, że pokrzywdzony przez państwo obywatel nie jest wobec niego bezbronny. Latem 1977 r. z więzień wyszli ostatni skazani uczestnicy Czerwca ’76 oraz aresztowani działacze KOR-u. Pierwotny cel Komitetu został osiągnięty. We wrześniu 1977 r. KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”. Odtąd chodziło już nie tylko o pomoc uczestnikom protestów czerwcowych, lecz także o obronę praw człowieka, dokumentowanie represji, wspieranie wolnego słowa i niezależnej edukacji. Z tego środowiska i dzięki jego doświadczeniom rozwijały się niezależny ruch wydawniczy, Towarzystwo Kursów Naukowych, Studenckie Komitety Solidarności i inicjatywy związane z Wolnymi Związkami Zawodowymi.

Piotr Naimski mówił po latach, że pomoc robotnikom była z jednej strony „naturalnym odruchem solidarności”, z drugiej zaś – początkiem drogi do niepodległości. Wówczas droga ta wydawała się długa. Okazała się jednak krótsza, niż wielu przypuszczało. Cztery lata po Czerwcu ’76 powstała Solidarność. Wydaje się, że sama jej nazwa wyrażała zasadę praktykowaną wcześniej w robotniczych mieszkaniach Ursusa i Radomia: gdy władza atakuje jednego człowieka, inni nie mogą pozostawić go samego.

I być może właśnie to jest najważniejszym dziedzictwem Komitetu Obrony Robotników. Jego siłą nie były liczebność ani polityczne zaplecze. Miał jednak coś, czego system komunistyczny obawiał się szczególnie – ludzi gotowych stanąć obok prześladowanego i powiedzieć: nie jesteś sam. Komunizm budował swoją władzę na strachu, izolacji i przekonaniu obywatela, że wobec państwa jest bezbronny. Komitet Obrony Robotników zaczął ten mechanizm skutecznie rozbijać. Inteligent przychodził do domu robotnika, adwokat wchodził na salę sądową, student przywoził pieniądze rodzinie więźnia, pisarz użyczał swojego nazwiska nieznanemu wcześniej prześladowanemu, a informacja o pobiciu docierała do zagranicznych rozgłośni. Władza komunistyczna pozostawała potężna, ale człowiek przestawał być samotny. A gdy ludzie przestają być samotni, wcześniej czy później przestają się również bać.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Podziel się:

Oceń:

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Pamięć wiecznie żywa

Archiwum sanktuarium

Więcej ...

Watykan: W związku z hospitalizacją papieża audiencje odwołane do 20 października

2026-10-12 19:04

PAP/EPA/FABIO FRUSTACI

W związku z hospitalizacją papieża Leona XIV odwołane zostały wszystkie audiencje do 20 października- ogłosiła w poniedziałek Prefektura Domu Papieskiego. Wcześniej Watykan poinformował, że papież we wtorek przed południem uda się do Polikliniki Gemelli na operację usunięcia guzka na płucu.

Więcej ...

Kard. Parolin rozmawiał z Papieżem przed operacją. Co powiedział mu Leon XIV?

2026-10-13 12:44
Kard. Pietro Parolin

Vatican Media

Kard. Pietro Parolin

Przed operacją Leona XIV sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin rozmawiał z Leonem XIV o planowanym zabiegu. Jak mówi kardynał, Papież wykazuje wielki spokój. Sam kardynał mówi, że jest pełen ufności w pomyślne zakończenie leczenia.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Watykan: W związku z hospitalizacją papieża audiencje...

Leon XIV

Watykan: W związku z hospitalizacją papieża audiencje...

Francja: Policja przekazała do Polski skradzioną w 1997...

Wiadomości

Francja: Policja przekazała do Polski skradzioną w 1997...

Przez 13 lat żyła samą Eucharystią

Wiara

Przez 13 lat żyła samą Eucharystią

Ewangelizacja bez Internetu. Jak bł. Honorat Koźmiński...

Wiara

Ewangelizacja bez Internetu. Jak bł. Honorat Koźmiński...

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Wiara

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Wiadomości

Najnowszy komunikat Policji nt. sytuacji w szkołach i...

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Wiadomości

Policja ze Szczytna zatrzymała 16-latka, który...

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Wiadomości

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana...

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Wiadomości

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan