Pytania te często stają się impulsem do poszukiwania nowych rozwiązań, mogą również rozpocząć ważną rozmowę rodzica z dzieckiem pod hasłem: co możemy zrobić, aby nauka była bardziej efektywna i przynosiła ci więcej satysfakcji?
Większość dorosłych wie, że uczymy się przez całe życie. Szkoła natomiast funkcjonuje według określonego systemu: podstawy programowej, sprawdzianów i ocen. Dostosowanie się do tych wymagań może sprawiać trudności zarówno młodszym, jak i starszym uczniom. Dlatego już na początku roku szkolnego warto podjąć konkretne działania, które pomogą dziecku nie tylko zdobywać wiedzę, ale także stopniowo uczyć się samodzielności i odpowiedzialności.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ważne jest dziecko
Rodzice często pytają: „co zrobić, żeby moje dziecko chciało się uczyć?”. W tym pytaniu słychać troskę, ale niekiedy również bezradność. Nie istnieje jeden sprawdzony sposób dla każdego dziecka i z pewnością są pewne warunki, które – jeśli zostaną spełnione – będą sprzyjać rozwojowi motywacji. Z tego powodu warto pamiętać, że dziecko łatwiej podejmuje wysiłek, kiedy:
• czuje się bezpieczne i akceptowane,
• rozumie cel działania i ma wpływ na sposób wykonania zadania,
• wymagania są dostosowane do jego możliwości,
• zauważa własne postępy i może popełniać błędy bez lęku przed karą,
• otrzymuje potrzebną pomoc, ale nie jest wyręczane,
Reklama
• wie, że jego wartość nie zależy od wyniku.
W całym procesie edukacyjnym powinniśmy też pamiętać, że dziecko jest kimś znacznie więcej niż tylko uczniem. Jego wartość nie wzrasta wraz ze średnią ocen ani nie maleje po słabszej ocenie, a rodzic może stać się przewodnikiem, który pomaga mu w rozpoznawaniu mocnych stron i trudności, stawia właściwe granice oraz przygotowuje go do samodzielnego podejmowania decyzji i ponoszenia konsekwencji.
Błędy uczą
Jedną z zasad Pozytywnej Dyscypliny jest traktowanie błędów jako okazji do uczenia się. Nie oznacza to, że błędy pozostają bez konsekwencji. Zapomniane zadanie nadal pozostaje niewykonane i powinno być zrobione, pytanie jednak brzmi: co pomoże dziecku wyciągnąć z tego doświadczenia wniosek? W tego typu sytuacjach zrezygnujmy z zawstydzających pytań: „jak mogłeś tego nie wiedzieć?” albo „dlaczego inni potrafili, a ty nie?”. Zapytajmy raczej, co sprawiło dziecku trudność, czego zabrakło i co następnym razem może zrobić inaczej. W ten sposób pokazujemy, że błąd nie określa jego wartości.
Pierwszaki
Reklama
Jeżeli mówimy o nauce dzieci z klas I-III, warto poświęcić odpowiednio dużo czasu na nauczenie ich samego procesu uczenia się. Od dziecka, które dopiero rozpoczyna szkołę, nie możemy oczekiwać organizacji właściwej osobie dorosłej. Planowanie, utrzymywanie uwagi i kontrolowanie czasu to umiejętności, które dopiero się rozwijają. Młodszy uczeń potrzebuje też często przewidywalnego rytmu dnia. Po powrocie ze szkoły powinien mieć czas na posiłek, odpoczynek czy swobodną zabawę. Dopiero potem może przystąpić do nauki, najlepiej w krótkich odcinkach przeplatanych przerwami.
Warto wspólnie przygotować prosty plan, który może mieć dowolną liczbę punktów, najlepiej wypracowanych wspólnie z dzieckiem, np.:
1) sprawdzam, co jest zadane (jeżeli jest),
2) wybieram pierwsze zadanie,
3) przygotowuję potrzebne przybory,
4) pracuję przez ustalony czas,
5) robię krótką przerwę,
6) sprawdzam wykonanie.
W pierwszych tygodniach rodzic może przechodzić przez te etapy razem z dzieckiem. Później natomiast wystarczy tylko zapytać: „jaki jest kolejny punkt w twoim planie?”.
Podczas nauki czytania można czytać na zmianę, rozmawiać o treści i prosić dziecko, aby własnymi słowami opowiedziało historię. W matematyce często najbardziej skuteczne są sprawdzone metody, takie jak: patyczki, monety albo gry z liczeniem. Przy pisaniu nie trzeba natychmiast poprawiać każdego błędu, zwłaszcza gdy dziecko dopiero próbuje pisać. W tym wieku zazwyczaj lepiej sprawdza się nauka krótka, regularna i prowadzona w spokojnej atmosferze niż długie siedzenie przy biurku zakończone frustracją mamy albo nawet zmęczeniem całej rodziny.
Młodzież
Od IV klasy wzrasta liczba przedmiotów, nauczycieli i sprawdzianów. Dziecko potrzebuje więcej autonomii, ale nie oznacza to, że nie potrzebuje już wsparcia. Powinna się natomiast zmienić jego forma. Raz w tygodniu można wspólnie zajrzeć do kalendarza albo do elektronicznego dziennika i zapytać:
Reklama
• Jakie sprawdziany i projekty czekają cię w najbliższych dniach?
• Które zadanie trzeba podzielić na etapy?
• Co pomoże ci znaleźć czas na naukę, odpoczynek i dodatkowe zainteresowania?
• Jakiego wsparcia potrzebujesz?
Plan powinien należeć do młodego człowieka. Rodzic może mu pomagać przewidywać konsekwencje, ale nie powinien zarządzać każdą minutą jego dnia. Dlatego zamiast powiedzieć np.: „siadaj natychmiast do historii”, można zapytać: „w czwartek masz sprawdzian. Jaki jest twój plan? Chcesz, żebym pomogła ci podzielić materiał na części?”.
Starszemu dziecku warto również pokazać, że skuteczna nauka nie polega wyłącznie na czytaniu podręcznika. Bardziej pomocne jest:
• przypominanie sobie wiadomości bez zaglądania do notatek,
• odpowiadanie na pytania,
• tworzenie fiszek,
• wyjaśnianie materiału własnymi słowami,
• rozkładanie powtórek na kilka dni,
• albo analizowanie błędów po testach.
Dobrym sposobem na utrwalenie wiedzy jest również zamiana ról. Rodzic może poprosić: „wytłumacz mi ten temat tak, jakbym nic o nim nie wiedział”. Dzięki temu dziecko samo zauważy, które zagadnienia dobrze rozumie, a do których powinno jeszcze wrócić.
Zachęta
Reklama
Niezwykle ważną rolę w procesie wspierania dziecka w nauce odgrywa zachęta. Z tego powodu warto rozróżnić chwalenie od zachęcania. Słowa: „jesteś genialny” mogą sprawić dziecku przyjemność, ale mogą też zbudować lęk przed chwilą, w której nie będzie „genialne”. Zachęta natomiast kieruje uwagę dziecka na jego działanie i dokonujący się rozwój: „znalazłeś dwa sposoby rozwiązania zadania”, „nie poddałeś się, chociaż początek był trudny”. Takie komunikaty nie oznaczają bezrefleksyjnego chwalenia wszystkiego, pomagają natomiast dostrzec zaangażowanie, wytrwałość, pomysłowość i postępy dziecka, a to wzmacnia jego poczucie sprawczości i wartości.
Czasami widzimy, że dziecko nie lubi pewnego przedmiotu. Nie należy wówczas na siłę przekonywać go, że wszystko musi być interesujące. Warto natomiast pokazywać, że zdobywana wiedza pomaga lepiej rozumieć świat i rozwijać otrzymane zdolności.
Wychowanie
Istnieje dobra, choć niepisana zasada: dom nie powinien stawać się drugą szkołą. Warto więc przyjrzeć się choćby rozmowom przy rodzinnym stole. Jeśli każda z nich dotyczy sprawdzianów, zadań i ocen, dziecko może zacząć wierzyć, że szkolne osiągnięcia są głównym warunkiem zainteresowania rodziców. Pytajmy więc nie tylko: „co dostałeś?”, ale również: „co cię dzisiaj ucieszyło?” albo „z kim spędziłeś przerwę?”.
Ostatecznie najważniejszym rezultatem rodzicielskiego wsparcia nie powinna być kolejna bardzo dobra ocena. Powinien nim być młody człowiek, który potrafi próbować, prosić o pomoc, wyciągać wnioski i brać odpowiedzialność za własną naukę. W całym tym procesie szczególnie ważne jest to, aby mimo pojawiających się trudności ani rodzic, ani dziecko nie zwątpili w to, że są dla siebie ważni i kochają się niezależnie od szkolnych sukcesów czy niepowodzeń.
Autorka jest certyfikowaną Edukatorką Pozytywnej Dyscypliny





