Na kilka dni przed uroczystościami 26 sierpnia 1956 r. z wieży jasnogórskiej roztaczał się imponujący widok: niezliczone rzesze ludzi ze wszystkich stron ciągnęły do tronu Królowej Polski. Zdążali, jak kto mógł: furmankami, rowerami, motorami, samochodami, pieszo.
Świadome wyznanie wiary
Anonimowy reporter w wydanej z okazji Jasnogórskich Ślubów Narodu Jednodniówce zanotował: „Bramą klasztoru zaczął się wlewać potok ludzki. Jak wezbrana rzeka płynęli pątnicy. Każda pielgrzymka krzyżem torowała sobie drogę. Nieśli chorągwie, obrazy i figury. Mieniły się kolorowe, ludowe stroje, barwne zapaski i chustki. Twarze pełne były wzruszenia i powagi. W Cudownej Kaplicy ze śpiewem, ze łzami w oczach, z sercem gorejącym padali na kolana, wyciągali ręce do swojej Opiekunki, Wspomożycielki, Królowej. Całowali ziemię. Kładli się krzyżem, jakby chcieli szeroko rozpostartymi ramionami objąć Ją, przylgnąć do Niej, całować Matczyne stopy. Nie zdążyli jeszcze wypowiedzieć swych żalów, nie zdążyli na klęczkach obejść ołtarza, a już nowa fala pielgrzymów zalewała kaplicę”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Ckliwa, sentymentalna dewocja? Niekoniecznie. To było świadome wyznanie wiary, wyrażenie sprzeciwu wobec prób usunięcia Boga z życia Polaków. Pielgrzymi, mimo zagrożenia ze strony władz komunistycznych, docierając z takim trudem na Jasną Górę, odważnie opowiedzieli się za Chrystusem, Jego Matką i swoimi pasterzami. Był to, jak trafnie określił biskup częstochowski Zdzisław Goliński, „plebiscyt, który pokazał, że naród polski deklaruje się jako katolicki”.
Na dziedzińcu przed Kaplicą Cudownego Obrazu zderzały się ze sobą fale wchodzących i wychodzących. Tak działo się każdego dnia nowenny, która poprzedzała główne uroczystości. W tym czasie Jasna Góra stała się jednym wielkim konfesjonałem. Księża spowiadali, gdzie się dało: na ławkach, na stopniach schodów, w załomach murów.
Już w wigilię głównych uroczystości przed północą wiele tysięcy ludzi zajęło miejsca na placu przed szczytem jasnogórskim. Pielgrzymi spali też na wałach, w Sali Rycerskiej, bazylice i Wieczerniku. Rano 26 sierpnia nie tylko plac przed szczytem, ale również okolice Jasnej Góry były szczelnie wypełnione ludźmi.
Pusty fotel prymasa
Wielką dojrzałością wykazał się młody przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, który dyrygował śpiewem i prowadził komentarz liturgiczny. Pół godziny przed uroczystą Sumą podszedł do mikrofonu i poprosił, żeby nie było żadnych okrzyków. Zapowiedział, że w tej chwili uczestnicy uroczystości na Jasnej Górze łączą się z prymasem Stefanem Wyszyńskim, który w Komańczy właśnie odprawia Mszę św. Gdy przeor przemawiał z batutą w dłoni, od strony parku rozległ się donośny krzyk. Ojciec Tomziński, domyślając się, że to prowokacja, zaintonował szybko Serdeczna Matko.
Reklama
Na znak duchowej łączności z uwięzionym prymasem Polski przeor ucałował bukiet z biało-czerwonych kwiatów i złożył go na ustawionym przy ołtarzu pustym fotelu, przeznaczonym dla kard. Wyszyńskiego. Gest ten wywołał piorunujące wrażenie na uczestnikach uroczystości.
Ojciec Tomziński, zapowiadając procesję z cudowną ikoną Matki Bożej, powiedział proroczo: „Ma się dokonać coś bardzo wielkiego, co musi wstrząsnąć naszymi sumieniami, odrodzić Naród i przemienić oblicze polskiej ziemi. Coś, co przyszłe pokolenia i przyszłe wieki wspominać będą na kolanach, czym będą żyć i rosnąć”.
Królowo Polski, przyrzekamy!
W przemówieniu powitalnym bp Goliński podkreślił, że sens ślubowania zawiera się w słowach: „Uchrześcijanić polską rodzinę”.
Śluby rozpoczęła inwokacja, wypowiedziana przez bp. Michała Klepacza, ordynariusza łódzkiego, kierującego episkopatem Polski pod nieobecność prymasa Wyszyńskiego: „Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!”. Potem biskup wypowiedział słowa uwielbienia, wdzięczności i ufności wobec Matki Najświętszej, z prośbą o Jej opiekę nad całym ludem polskim. Na kolejne wezwania lud Boży odpowiadał potężnym chórem: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Wierni zobowiązali się wobec Matki Bożej: „strzec w każdej duszy polskiej daru łaski”, „stać na straży budzącego się życia” i „nierozerwalności małżeństwa” oraz „bronić godności kobiety”.
Nie chcemy Polski cuchnącej wódką
Reklama
Szczególnie mocno wybrzmiały zobowiązania, które według prymasa Wyszyńskiego, miały pomóc w odnowie moralnej narodu: „Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości (...). Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej”.
W tych słowach zawarty był program odnowy moralnej narodu, obolałego po traumie wojennej i skonfrontowanego z bezbożnym systemem. To wyraźnie pokazało, że śluby miały wymiar nie tylko religijny, ale i społeczny. Chodziło o to, aby dzięki wysiłkom ludzi wiary Polska stawała się lepsza. Istotę ślubów trafnie wyraził kaznodzieja podczas Mszy św. poprzedzającej ślubowanie – biskup łomżyński Czesław Falkowski powiedział: „Na szczyty doskonałości, świętości i wielkości prowadzi nas wiara przepojona miłością, dobrocią i miłosierdziem. Bracia! Siostry! Z Polski będziemy czynić nie kawał skwaszonego błota, cuchnącego wódką i niewiarą, ale lud Boży, lud nabyty krwią Zbawiciela i miłością Matki, Królowej Narodu Polskiego. Nadszedł czas odnowienia w pełni Ślubów Narodu. Trzeba targnąć sumieniem Polski. Wycisnąć na duszy polskiej stygmat siły i szczęsnej wolności synów Bożych”.
Uroczystość zakończyło błogosławieństwo apostolskie papieża Piusa XII, którego udzielił w jego imieniu bp Klepacz.
Matko, nie opuszczaj nas!
Kiedy pod koniec uroczystości biskupi unieśli wysoko Cudowny Obraz, aby udzielić nim błogosławieństwa, z ponadmilionowej rzeszy wiernych rozległy się spontaniczne okrzyki: „Matko, zejdź do nas!”, „Matko, bądź z nami!”, „Matko, kochamy Cię!”. A po uroczystości: „Matko, nie opuszczaj nas!”. Gdy dowiedział się o tym uwięziony w Komańczy prymas Wyszyński, powziął myśl, aby Matka Boża dosłownie weszła w codzienne życie Polaków. W graniczącej ze Związkiem Sowieckim Komańczy zrodził się projekt nawiedzenia wszystkich parafii w Polsce przez kopię Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Kilka dni po uroczystościach jasnogórskich prymas napisał komentarz do ślubów i zapoczątkował tym samym program Wielkiej Nowenny. Jej celem było przygotowanie wiernych do przeżycia historycznego wydarzenia, którym miało być w 1966 r. tysiąclecie chrztu Polski.





