Niezależnie od pory roku potrafią skutecznie uprzykrzać życie. Wiosną zakładają gniazda na balkonach wbrew naszej woli, odczuwają coraz mniejszy lęk przed człowiekiem, a z drugiej strony ludzie bezmyślnie je dokarmiają. Powoduje to zakłócanie ciszy, ryzyko uszkodzenia roślin czy zabrudzenie przestrzeni, w której żyjemy. Odchody gołębi – abstrahując od wymiaru estetycznego – mogą zawierać niebezpieczne dla nas i zwierząt domowych bakterie i wirusy. Same zaś ptaki mogą być nosicielami pcheł czy kleszczy.
Dokarmiający sąsiedzi
Sąsiadka z wyższego piętra – mimo naszych sprzeciwów – regularnie dokarmia gołębie. W ostatnich latach jest ich więc coraz więcej, przez co strach przejść chodnikiem, nad którym upodobały sobie kabel wysokiego napięcia. Znalezienie się na ich celowniku to połowa problemu. Druga to okna i parapety od strony „gołębiej jadłodajni” znajdującej się piętro wyżej (chodnik wygląda podobnie). Żeby żyć w miarę komfortowo, konieczne jest codzienne ich porządne mycie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Na początek ważna informacja dla miłośników gołębi: dokarmianie upośledza ich zdolność do poszukiwania pokarmu samodzielnie i może prowadzić do zachwiania równowagi ekosystemu. Najskuteczniejszą zaś drogą do pozbycia się problemu jest zaprzestanie ich niekoniecznego dokarmiania. Choć nie jest ono prawnie zabronione, to straż miejska może ukarać mandatem lub karą nagany za zanieczyszczanie lub zaśmiecanie miejsc dostępnych dla ogółu mieszkańców.
W potrzasku
Po powrocie z urlopu okazało się, że na naszym balkonie jest młody gołąb. Wleciał przez lukę w kracie powstałą w czasie wichury, ale nie potrafił się uwolnić. Widać, że jest osłabiony i ma chorą nóżkę, nie może latać.
Jeśli gołąb – po otwarciu kraty – mimo naszych zachęt do odfrunięcia nie jest w stanie wzbić się w powietrze, potrzebna jest pomoc weterynarza lub odpowiednich służb. Jeśli jesteśmy w stanie – odpowiednio zabezpieczeni (kurtka i rękawice chroniące przed ewentualnym zadrapaniem) – możemy umieścić gołębia w pudełku po butach (z wentylacją wykonaną choćby ołówkiem) i przewieźć go do schroniska dla dzikich czy bezdomnych zwierząt. Tam otrzyma właściwą pomoc. Jeśli obawiamy się, że gołąb zostawi nam chorobliwy „prezent”, możemy wezwać pracowników schroniska lub Ekopatrolu (te funkcjonują w wielu miastach jako komórka straży miejskiej), którzy go zabiorą lub podpowiedzą, co robić. Jeśli nie jesteśmy pewni, gdzie szukać pomocy, straż miejska powinna nam pomóc znaleźć właściwy adres.?





