Krzysztof Świątek: Jak to się stało, że został Ojciec Profesor członkiem dykasterii, która decyduje o wynoszeniu ludzi na ołtarze?
O. prof. Szczepan Praśkiewicz: Jako karmelita bosy mieszkam we wspólnocie zakonnej. Po studiach pracowałem w kurii generalnej naszego zakonu, gdzie rezydował mój poprzednik – śp. o. Michał Machejek, któremu pomagałem. Gdy odchodził na emeryturę, zapytano go, czy nie poleciłby kogoś, kto zna kulturę słowiańską i mógłby go zastąpić. I wpadłem jak śliwka w kompot. Zatrudniono mnie nie jako relatora, stałego członka ówczesnej kongregacji, tylko jako konsultora, doradcę. I co 3 miesiące przekazywano mi do opracowania positio, czyli księgę zawierającą życiorys oraz dowody heroiczności cnót lub męczeństwa, uczestniczyłem też w naradach dotyczących danego kandydata.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




