Reklama

Niedziela plus

Koszalin

Nasz Chór – nasza duma

Maestro Grzegorz Pawelski przy keyboardzie w otoczeniu chórzystów

Tomasz Gritzman

Maestro Grzegorz Pawelski przy keyboardzie w otoczeniu chórzystów

Mam w sobie taką potrzebę, że – można powiedzieć – spłacam pewien dług. Dzięki śpiewaniu w parafii, właśnie w chórze, poznałem swoją żonę. Tam też spotkałem ludzi, którzy mnie ukształtowali. To wszystko miało również wpływ na moją wiarę – mówi Grzegorz Pawelski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z opowieści artysty możemy wywnioskować, że śpiew był dla niego nie tylko formą muzyki, lecz również historią jego życia, która poprowadziła go przez różne miejsca i ludzi. Obecnie w Parafii św. Rozalii w Szczecinku zebrał grupę śpiewających osób o różnych zawodowych życiorysach, które połączyła pasja do śpiewu.

Z różnych światów jeden śpiew

Roman Makowski jest emerytem, mechanikiem maszyn budowlanych i kierowcą z wieloma uprawnieniami, który 2 lata temu dorarł do półfinału w programie The Voice Senior. – Przez wiele lat mieszkałem w Londynie i w Parafii Świętego Ojca Pio w każdą niedzielę śpiewaliśmy na Mszy św. Chodziłem trochę do szkoły muzycznej, ale więcej mam muzycznej praktyki. Gram na gitarze, na pianinie, na akordeonie – opowiada tubalnym głosem. Stanisław Wolak, technik mechanik, śpiewa od 2020 r. Nie ma muzycznego wykształcenia, ale Bóg obdarzył go darem słuchu muzycznego i głosu. Uświadomili mu to koledzy jeszcze w szkole podstawowej. – Dopiero teraz, na emeryturze, znalazłem czas na to, żeby rozwijać talenty, które dostałem od Pana Boga. To, że jestem tutaj, to jakby Duch Święty mnie natchnął: Stanisław, na ciebie pora, musisz, bo jak nie teraz, to już później nie będzie czasu. Cieszę się, że jestem blisko Kościoła – zwierza się z uśmiechem Stanisław.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Beata Urbaniak natomiast jako dziecko uczyła się trochę grać na pianinie. Potem były studia pedagogiczne. – Lubię śpiewać i w ten sposób mogę służyć ludziom i Panu Bogu – mówi. Zaznacza, że muzyka jest jej potrzebna w pracy z dziećmi. – Przydaje się ta umiejętność w pracy w przedszkolu – potwierdza spostrzeżenie koleżanki Asia Drążewska, która od małego lubiła śpiewać.

Modlitwa i świadectwo

Reklama

– Bardzo kocham śpiewać – wyznaje z bezpośrednią szczerością Jerzy Topczyłko, emerytowany maszynista kolejowy, dla którego Bóg jest nadzieją w trudach codzienności. Z kolei Janusz Sawicki, katecheta, lubi spotykać się z ludźmi: – Śpiew sprawia mi przyjemność, ale śpiewam przede wszystkim dla Pana. – Bogu śpiewam, On jest wszystkim, Stworzycielem, który przerasta nasze o Nim myślenie. Nie zastanawiam się nad tym, po prostu żyje się z Bogiem – tłumaczy Henryk Górka, aktor cyrkowy, absolwent prestiżowej szkoły dla artystów cyrkowych w Julinku, który śpiewa od prawie 30 lat. O 20 lat dłużej śpiewem chóralnym para się Walentyna Stasiuk, która szlify muzyczne zdobywała, śpiewając w parafialnych scholach liturgicznych, na licznych pielgrzymkach. Przez wiele lat należała też do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Tomasz Gritzman zaś połknął muzycznego bakcyla, kiedy był na swojej pierwszej pieszej pielgrzymce z Koszalina na Jasną Górę. Potem, kiedy był odpowiedzialny za nagłośnienie w koszalińskiej katedrze, często miał okazję słuchać parafialnego chóru w czasie występów i prób. – Siedziałem sobie przy wzmacniaczu i akurat był wolny mikrofon, to sobie do niego podśpiewywałem. Kiedyś ktoś mnie zastąpił przy nim, a ja... zacząłem śpiewać w basach – opowiada na poły anegdotyczną historię swojego muzycznego debiutu. Tomasz bardzo ceni i lubi wielogłosowe pieśni uwielbieniowe, które jeszcze w czasach koszalińskich śpiewał z chórem po sobotniej liturgii wielkanocnej do późnej nocy. – Muzyka rozsadzała mury katedry, tak była wyśpiewywana radość z Pańskiego Zmartwychwstania. Ja po prostu tego nie zapomnę... no, ciary na plecach – wspomina Tomasz.

Chórmistrz z pasją

Reklama

Przyszli z różnych życiowych i zawodowych światów i oddali się w ręce Grzegorza Pawelskiego, charyzmatycznego muzycznego lidera od dziecka związanego z życiem kulturalnym Szczecinka, pięknego miasta nad malowniczym jeziorem Trzesiecko. Ten kompozytor, aranżer i muzykoterapeuta, na co dzień pracujący z dziećmi niepełnosprawnymi, ma w swoim dorobku utwory chóralne, instrumentalne i wokalno-instrumentalne, pieśni, a także piosenki. Dość przypomnieć z czasów studenckich zespół Mizemor czy prowadzony przez niego bardzo popularny w latach 90. ubiegłego wieku zespół Czwarta nad ranem, który podbijał serca słuchaczy poezją śpiewaną i autorską piosenką. Obecnie artysta koncertuje z zespołem TRIM, który łączy muzykę popularną z klasycznym śpiewem. Co ciekawe, członkowie zespołu to uznani śpiewacy operowi, wykładowcy akademiccy na uczelniach muzycznych, którzy tak jak Pawelski swoją przygodę muzyczną zaczynali w szczecineckim chórze „De Profundis”, założonym przez o. Tadeusza Rydzyka i Irenę Maculewicz-Żejmo, nieżyjącą już dziś artystkę polskiej sceny operowej, wieloletnią profesor Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Bez wnikania w szczegóły należy przypomnieć, że chór „De Profundis” był jednym z najbardziej znanych zespołów chóralnych w mieście. Wiele osób ze szczecineckiego środowiska muzycznego zaczynało w nim swoją działalność. Funkcjonował przez wiele lat i był ważnym miejscem kształcenia wielu znanych muzyków, których kariery miały charakter ogólnopolski.

Muzyka jest w sercu

Opiekun parafialnego „Naszego Chóru” wychowywał się w muzykalnej rodzinie i wyrastał wśród muzykantów. – Mój tato grał na weselach i zabawach, był członkiem Kolejowej Orkiestry Dętej. Ja również miałem wieloletni epizod w tej orkiestrze. Często chodziłem na próby – mówi Pawelski, absolwent Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. I podkreśla, że na jego kierunku studiów dyrygowanie było jednym z głównych przedmiotów: – Byłem do tego dobrze przygotowany, bo byłem prawą ręką śp. Ireny Maculewicz-Żejmo, kierowniczki chóru „De Profundis”.

Po studiach zaczął pracę w Szczecineckim Ośrodku Kultury (obecnie Samorządowa Agencja Promocji i Kultury), założył m.in. chór nauczycielski. Później pojawiły się obowiązki rodzinne, ale pozostawał aktywny muzycznie. Wreszcie przyszedł czas na własny chór – „Miłosierne Słowiki” przy szczecineckiej Parafii Bożego Miłosierdzia. Dziś kieruje „Naszym Chórem”, działającym przy Parafii św. Rozalii. – Jej proboszcz, ks. Jerzy Chęciński, jest prawdziwym mecenasem sztuki, otwartym na nowe propozycje, kochającym śpiew i potrafiącym docenić artystów. Znamy się jeszcze z czasów, gdy ks. Jerzy był proboszczem parafii w Mielnie. Bywaliśmy tam wtedy z koncertami zespołu TRIM – mówi Grzegorz Pawelski.

Radość proboszcza

Ksiądz Chęciński jest bardzo szczęśliwy z obecności osób śpiewających w parafii i wskazuje na znaczenie kultury muzycznej w Kościele. – To piękna forma wyrażania wiary i oddawania czci Bogu, ale też satysfakcja dla proboszcza i całej wspólnoty – wyjaśnia. Na koniec rozmowy wyraża życzenia, by dzieło kierowane przez Grzegorza Pawelskiego rozwijało się przy udziale wszystkich chcących uświetniać kościelną liturgię, bo przecież „Nasz Chór” to nie tylko muzyka – to wspólnota.

Podziel się:

Oceń:

2026-04-14 11:21

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Muzyka prosto z serca

Paul C. Rivera

Nagrywał u boku największych gigantów jazzu, jego kontrabas słychać na ponad 2,2 tys. płyt, co potwierdza Księga rekordów Guinnessa. Ron Carter, rocznik 1937, właśnie wydał album, który chciał nagrać „od zawsze”. Dla matki.

Więcej ...

Filip Gurłacz: Każdy niesie swój krzyż; nie da się go porzucić – trzeba zaakceptować, że jest częścią naszego życia

2026-08-02 20:58
Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Mat.prasowy

Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?

Więcej ...

Asyż: rozpoczęło się międzynarodowe spotkanie młodzieży franciszkańskiej

2026-08-04 10:16

GoAssisi/instagram

W Asyżu rozpoczęło się 3 sierpnia międzynarodowe spotkanie młodzieży „GO! Franciscan Youth Meeting 2026”, gromadzące około 2150 uczestników z Europy i innych kontynentów. Wydarzenie potrwa do 6 sierpnia i jest skierowane do osób w wieku od 18 do 33 lat, także niewierzących, zainteresowanych duchowością św. Franciszka z Asyżu.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Wiadomości

Na Madagaskarze masowo znikają dzieci

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Wiadomości

Włochy: kilka kościołów uszkodzonych w trzęsieniu...

Bóg leczy naród od środka

Wiara

Bóg leczy naród od środka

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Wiadomości

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas...

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Wiadomości

Medjugorie: Zatrzymany Polak przyznał się do winy i...

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Kościół

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Kościół

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Kościół

Odpust Porcjunkuli: łaska szczególna, na życzenie św....

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...

Niedziela Świdnicka

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...