Praktycznie każdy Polak jest przepełniony ideami mesjanistycznymi, czyli czymś, co niekoniecznie jest zrozumiałe w innych państwach. To jeden z najsilniejszych prądów w naszej narodowej kulturze, którego zapowiedzi możemy znaleźć jeszcze przed upadkiem I Rzeczypospolitej. Na długo przed Mickiewiczem, Słowackim i Krasińskim bp Jan Woronicz pisał o historii Polski jako o zapisie relacji narodu z Bogiem. Kluczowym elementem jego nauczania było wskazanie, że przyczyną rozbiorów i narodowych nieszczęść jest odwrócenie się od Boga, czyli zdrada tego przymierza. Nie była to zatem tylko wina zaborców, ale konsekwencja polskich grzechów i wewnętrznego upadku moralnego.
Reklama
Mesjanizm jest silnym prądem kulturowym, który najbardziej wpłynął na tożsamość Polaków. Choć interpretacja słów: „Polska Chrystusem narodów”, ociera się czasami o herezję, to jednak dla romantyków była jedyną drogą odnalezienia sensu w cierpieniu i podtrzymywaniu nadziei na narodowe zmartwychwstanie. – Pierwsze pokolenie mesjanistów odzyskało niepodległość i gdyby tylko o to chodziło, to cały projekt można by było zamknąć do szafy jako nieaktualną ideę. Ale w mesjanizmie nie o to chodziło, bo niepodległość była tylko jednym z elementów tej koncepcji. Chodziło o zmartwychwstanie, czyli odkrycie całego wymiaru pozytywnego w idei odrodzenia moralnego narodu. To zadanie również dla nas – mówi dr Paweł Rojek, filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego i autor książki Liturgia dziejów. Jan Paweł II i polski mesjanizm.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Polska jak upadła kobieta
Adam Mickiewicz pisał już o Polsce jako Chrystusie narodów, za co spotkała go krytyka, bo przecież Zbawiciel był bez grzechów i cierpiał za grzechy nasze, a Polska bezgrzeszna nie była. Dlatego sam Mickiewicz zmiękczał swój przekaz, pisząc o Polsce jako Łazarzu narodów. Z kolei bp Zygmunt Szczęsny Feliński twierdził, że Polska nie była „Chrystusem narodów”, ale była Marią Magdaleną narodów, która musiała opłakiwać i odpokutować swoje grzechy. Zygmunt Krasiński, jeden z trójcy naszych wieszczów narodowych, napisał w Prześwicie, że Polska jest kobietą, jest córką Boga: „Jak im Syna niegdyś dałem/ Tak im, Polsko! daję ciebie!/ Syn mój jeden był – i będzie,/ Lecz myśl Jego żyje w tobie; / Bądź więc prawdą jak On wszędzie/ Ja cię Córką moją robię!”.
Reklama
Oczywiście, twórczość poetycka rządzi się innymi prawami niż nauczanie Kościoła i teologia, ale to nie oznacza, że romantycy źle posługiwali się religijną symboliką, w której szukali sensu cierpienia, niewoli i jednocześnie próbowali zaszczepić nadzieję na zmartwychwstanie ojczyzny. Przykładem głębokiej chrześcijańskiej myśli romantycznej, w której zawarty jest plan moralnego odrodzenia, może być dyskusja między Krasińskim i jego żydowskim przyjacielem Julianem Klaczką, który twierdził, że mesjanizmem tylko bałamuci się i demoralizuje Polaków. Zamiast pracować, uczyć się i być lepszymi niż ojcowie, którzy przetrwonili ich ojczyznę, będą teraz stać dumnie, biernie i pysznić się swoją chrystusowością i moralną wyższością nad innymi narodami. „Mylisz się, bo tak nie jest. Jeśli kobiecie upadłej, zdemoralizowanej, zepsutej i lekkomyślnej, ale nie zepsutej zupełnie, żałującej swej lekkomyślności i grzechów, zaczniesz prawić o jej upadku, wyliczać jej grzechy, to jaki skutek osiągniesz? Zdemoralizujesz i znieprawisz ją do reszty, a zamiast ją ratować znad przepaści, zepchniesz ją na samo dno upadku i niesławy. Inaczej się stanie, gdy zaczniesz wmawiać kobiecie upadłej, że w niej jest świętość, którą ona tylko zbrukała swym lekkomyślnym prowadzeniem, że jest aniołem, jedynie z zabłoconymi skrzydłami. Wprowadzisz ją wtedy na drogę poprawy, bo odwołasz się do jej najszlachetniejszych instynktów. Kobieta uwierzy, że będzie jeszcze uratowana” – odpowiedział Krasiński.
Trudy zmartwychwstania
Romantycy widzieli swój projekt mesjanistyczny jako element narodowej pedagogiki. W czasach ciemności szukali światła nadziei i świętości. – To był przede wszystkim program mobilizujący Polaków do poprawy niż wbijający ich w megalomanię narodową i niezasłużoną dumę. Krasiński twierdził, że cierpienie uszlachetnia Polaków w przeciwieństwie do cierpienia np. Rosjan. Dlatego Rosjanie pragną podboju innych narodów, które jako jedyne pozwalają zapomnieć o własnych cierpieniach, karmiąc się ideą cierpienia innych – podkreśla prof. Andrzej Fabianowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
Fenomenem polskiego mesjanizmu, w przeciwieństwie do niemieckich koncepcji roli przywódczej wśród narodów europejskich, jest brak nacjonalizmu czy szowinizmu. To nie była wyższość nad innymi, to było poczucie misji wśród innych narodów. Mickiewicz miał różne etapy w swoim życiu, ale przy tworzeniu idei zbiorowego mesjanizmu wzorował się na wybitnym dziele chrześcijańskim Tomasza a Kempis O naśladowaniu Chrystusa.
Reklama
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. idea mesjańska i przekonanie o zmartwychwstaniu Polski były powszechne. W najbardziej prestiżowej galerii Zachęta organizowano wielkie konkursy o tematyce patriotycznej, gdzie wątek zmartwychwstania był wszechobecny. Ukazywały się naukowe publikacje historyczne i politologiczne ze zmartwychwstaniem w tytule. Mesjanizmem przepełnione były homilie, listy biskupów i rozprawy teologiczne. „Bóg cudem wskrzesił naszą Ojczyznę i spełnił przeczucia i zapowiedzi wieszczów naszych, kaznodziei i tych, którzy krew i życie oddawali za wolność Ojczyzny (...). W bitwie pod Warszawą powtórzył Bóg cud swojej wszechmocnej ręki, aby nam pokazać, że jak On był twórcą wskrzeszenia, tak jest jej obrońcą i wybawicielem. W Nim możemy podołać wszelkim zewnętrznym wrogom, ale pod warunkiem, że Bogu, jako Królowi i Panu naszemu, będziemy wierni, że Jego wezwaniom odpowiemy” – napisali biskupi w marcu 1926 r.
Mesjanizmem przesiąknięta była publicystyka katolicka i filozofia, gdzie dostrzegano narastające problemy ze zmartwychwstaniem II RP. „Niestety, dziś rzadko kto chce słuchać, zwłaszcza Boga i Kościoła św., bo teraz każdy więcej ufa własnej głowie. Trzeba nam więc pracy nad sobą, pracy wewnętrznej, Bożej – jeśli nie mamy zmarnować dzieła zmartwychwstania, jeśli chcemy postawić Polskę naszą na wymarzonej wyżynie przodowniczki narodów” – czytamy w Posłannictwie do zmartwychwstałej Polski ks. prof. Franciszka Kwiatkowskiego.
Pokolenie II RP
Czasy międzywojnia nie były łaskawe dla Polski, ale Kościół rozwijał się prężnie po ponad wieku prześladowania. Budowano nowe świątynie, wydzielano parafie, odradzało się życie zakonne, a chętnych do kapłaństwa było kilka razy więcej niż miejsc w seminariach. W takich warunkach dorastali i dojrzewali do kapłaństwa zarówno bł. kard. Stefan Wyszyński, jak i św. Jan Paweł II.
Reklama
Najbardziej znanym przedstawicielem idei mesjanistycznej z okresu przedwojennego był Jerzy Braun, późniejszy powstaniec warszawski, publicysta katolicki i ofiara komunistycznego terroru. Braun, polemizując z tezami krytyków mesjanizmu, podkreślał, że zrzucanie na romantyków odpowiedzialności za propagowanie straceńczego heroizmu, „bohaterszczyzny”, kultu cierpiętnictwa, jest bezpodstawne i wynika z niezrozumienia. Nie zgadzał się na wyjałowienie polskiej kultury z wartości chrześcijańskich. W czasie II wojny światowej założył konspiracyjną organizację „Unia” i był głównym twórcą głoszonego przez nią programu kompleksowej przemiany Polski, a później Europy i świata, opartej na wartościach chrześcijańskich. Co ciekawe, do artystycznego ramienia „Unii” należał przez 2 lata młody Karol Wojtyła.
Mesjanistyczne wątki były bardzo silne w podziemiu antykomunistycznym wśród Żołnierzy Wyklętych, którzy walczyli, wierząc, że ich ofiara nie pójdzie na marne. Wystarczy wspomnieć, że rtm. Witold Pilecki powiedział, iż „starał się tak żyć, aby w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać”, a w testamencie pozostawił swoim dzieciom czytanie O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis, czyli tego samego dzieła, którym inspirował się Adam Mickiewicz. Poczucie mesjańskiej misji wśród antykomunistycznego wojska było dosyć powszechne. „Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska” – zapisał tuż przed śmiercią mjr Łukasz Ciepliński.
Wyszyński i Wojtyła
Reklama
Okres cierpienia II wojny światowej znów tchnął życie w polską myśl mesjanistyczną, ale powojenna komunistyczna rzeczywistość nie stwarzała warunków do tego, by ten nurt mógł się rozwinąć. Mesjanizm tlił się w drugim obiegu i podobnie jak w XIX wieku szukał miejsca w Kościele i w kulturze katolickiej. Bez trudu odnajdziemy wątki mesjanistyczne w Jasnogórskich Ślubach Narodu. Prymas Tysiąclecia przetłumaczył XIX-wieczne idee na język nowoczesnej teologii i społecznego nauczania Kościoła, nadając im nowy, konkretny wymiar dostosowany do realiów PRL-u. W Jasnogórskich Ślubach Narodu mamy konkretny program duchowy i społeczny, zakorzeniony nie w cierpieniu, ale w macierzyńskiej opiece Maryi i osobistym zobowiązaniu każdego Polaka. Występuje tam także element „skruchy, w poczuciu winy” za niewypełnienie ślubów lwowskich. A więc jest jak mesjanistyczne przekonanie, że grzechy narodowe mają konsekwencje, ale pokuta otwiera drogę do odrodzenia.
Artystyczna dusza, poetycki talent, a także silne zakorzenienie w polskiej kulturze szczególnie widoczne jest u Karola Wojtyły. Według historyków literatury, Wojtyła sympatyzował z romantycznym mesjanizmem od młodości, co było odczuwalne także w trakcie jego pontyfikatu. „Czytelnik pism Jana Pawła II i niezliczonych homilii nie raz odnosi wrażenie, że duch wielkich polskich romantyków skazanych na przegraną wcielił się w głowę Kościoła Katolickiego i w ten sposób wystąpił na scenie ogólnoświatowej” – podkreślił Czesław Miłosz.
Romantyczny papież Słowianin
Karol Wojtyła jako młody poeta chciał kontynuować dziedzictwo polskich romantyków, o czym świadczy jego wojenna korespondencja m.in. z Mieczysławem Kotlarczykiem, pełna symboliki mesjanistycznej. Teatr Kotlarczyka miał realizować misję dziejową Polski jako „Chrystusa narodów”. W dramatach pisanych w tamtym czasie przez Wojtyłę, takich jak Jeremiasz i Hiob, doskonale widoczne są wątki mesjanistyczne, bo przecież przyczynę wojennego cierpienia upatrywał on we wcześniejszych grzechach Polaków.
Reklama
Po wstąpieniu Wojtyły do seminarium Kotlarczyk powiedział, że jego przyjaciel wybrał jedynie inną drogę realizacji mesjanistycznego celu. Wojtyła już jako Jan Paweł II przełożył polski mesjanizm w uniwersalne orędzie nadziei dla wszystkich ludzi i narodów. Nigdy jednak nie zrezygnował z pierwotnego romantycznego celu, którym jest przemiana Polski i Polaków. – Papież w czasie swoich pielgrzymek do Polski nawet częściej cytował romantycznych wieszczów niż świętych Kościoła. Nawiązywał również do twórczości Juliusza Słowackiego, który napisał, że oto przybył do Polski papież Słowianin. Jan Paweł II był też pierwszym papieżem, który wniósł do nauczania Kościoła teologię narodu, czyli przełożył doświadczenie Polski na język uniwersalny – wyjaśnia dr Paweł Rojek.
W 1979 r. podkreślał, że cierpienia polskiego narodu nie da się zrozumieć bez Chrystusa z Krakowskiego Przedmieścia. W duchu Chrystusowego cierpienia nawiązał też do Grobu Nieznanego Żołnierza, którym jest naznaczona historia walki o wolność Polaków. – W jego warszawskiej homilii w słowach „Niech zstąpi Duch Twój”, mamy dokładnie rozwiniętą teologię narodu i teologię cierpienia, którą należy rozumieć w powiązaniu z cierpieniem Chrystusa. Tego sensu nie da się zrozumieć bez znajomości polskiego romantyzmu – uważa Rojek.
Odrzucona idea?
O ile Polacy są mistrzami pasjonizmu, czyli odnajdują się w cierpieniu, budowaniu struktur podziemnych i przelewaniu krwi za ojczyznę, to jednak trudniej przychodzi im zmartwychwstanie. Gdy nastają czasy wolności, idea Chrystusowej misji wśród Polaków i Polski w historii innych narodów się załamuje. Grzęźnie w naszej kłótliwości, ludzkiej ułomności i grzechach.
Choć zmartwychwstanie polityczne Polski udało się nam dwa razy – w 1918 i w 1989 r., to o wiele gorzej idzie nam duchowe zmartwychwstanie, a wpajane nam kompleksy uniemożliwiają prowadzenie misji wśród innych narodów. W czasach wolności wstydzimy się tego unikalnego dorobku polskiego dziedzictwa i ślepo naśladujemy zachodnie wzorce. A przecież przed tak pojmowaną wolnością przestrzegał nas Jan Paweł II. – Mesjanistyczną koncepcją papieża było przekonanie, że Polska, wchodząc do Europy, będzie na tyle silna, by dać jej chrześcijańskie wartości. Kolejny raz polskie zmartwychwstanie miało być mesjanistyczne i doprowadzić do przemiany Europy – tłumaczy dr Rojek.
Choć nadal jesteśmy najbardziej religijnym narodem Europy, to jednak romantycy nie byliby zadowoleni ze współczesnej Polski. Już na początku lat 90. XX wieku papież Słowianin był w Polsce krytykowany i atakowany przez niektóre środowiska za zacofanie i pielęgnowanie naszej „zaściankowości”. Próbuje się zmarginalizować jedną z najbardziej witalnych polskich idei, która pozwoliła przetrwać polskości przez ostatnie wieki, bo przecież biorąc pod uwagę 250 ostatnich lat, Polacy mają niepodległe państwo tylko od nieco ponad 50 lat. Obyśmy tylko nie musieli powtarzać naszego zmartwychwstania po raz trzeci.



