Najsmutniejszą chyba bajką, jaką znamy, jest opowieść o dziewczynce z zapałkami.
Szła więc ta dziewczynka, w środku zimy, z gołą głową i boso, bo zgubiła gdzieś po drodze zbyt duże, rozdeptane buty. Stąpała nóżkami poczerwieniałymi i zsiniałymi z zimna, a w starym fartuchu niosła zapałki, których nikt nie chciał od niej kupić tego dnia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Był to dzień wigilii Nowego Roku i wszystkie okna naokoło połyskiwały światłem, a zapach pieczonych gęsi dolatywał aż na ulicę. A ona była taka głodna i zziębnięta!
W domu rodzice czekali na pieniądze, które miała zarobić i przynieść, a gdy tego nie zrobi, to ojciec z pewnością ją zbije. Ot, typowy syndrom wykorzystywanego i maltretowanego dziecka.




