Reklama

Wiara

ludzkie historie

Świadectwo: Z ogromnego dna wyciągnęła go potężna moc Boga

2026-01-27 15:23

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 68-69

Dariusz Stemplewski

Archiwum Dariusza Stemplewskiego

Dariusz Stemplewski

Bądź sobą, żeby być „kimś”. Z tym przesłaniem dociera do młodych Dariusz Stemplewski. Dziś ewangelizuje, a kiedyś sam był na dnie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miał przed sobą karierę w piłkarskiej reprezentacji Polski, alkohol i imprezowy tryb życia doprowadziły go jednak do upadku. Z ogromnego dna wyciągnęła go potężna moc Boga.

Chciałem być „kimś”

– Przed nawróceniem nieustannie imprezowałem, oczywiście, z ponakładanymi maskami, aby przypodobać się towarzystwu, aby być „kimś”, bo wstydziłem się być sobą. Bardzo szybko pojawił się alkohol – wspomina Dariusz Stemplewski. Jako młody chłopak był utalentowanym sportowcem. Miał przed sobą karierę piłkarską. – W wieku 17 lat miałem powołania do reprezentacji Polski w piłce nożnej, ponieważ chodziłem do szkoły sportowej. Nie mogłem jednak połączyć życia sportowego na wysokim poziomie z imprezowym trybem życia, więc przyszedł upadek: brak powołań do reprezentacji, wyrzucenie z drużyny piłkarskiej, niezaliczenie klasy maturalnej i nieprzystąpienie do egzaminu dojrzałości. W tak młodym wieku przeżyłem jeden z większych dramatów. Lęk, niedowartościowanie, obawa, strach i wstyd były we mnie spotęgowane do tego stopnia, że próbowałem znaleźć dla nich ukojenie w alkoholu, który traktowałem jako naturalny antydepresant. Spowodowało to różnego rodzaju zniszczenia na duszy i ciele, a także psychiczne, finansowe i rodzinne. Alkohol prowadził mnie w kierunku samozagłady, abym zakończył życie na ziemi – wyznaje mężczyzna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Chwyciłem za różaniec

Reklama

Po ludzku doświadczył dna. Zaczął zaciągać coraz większe długi. – Odzierałem się z godności u ludzi, którzy kiedyś przychodzili na mecze i bili mi brawo. W momencie upadku pojawiły się wyśmiewanie, wyszydzanie – wspomina Darek. – Z lęku przed odpowiedzialnością i konsekwencjami skryłem się na odwyku, gdzie przez 2 miesiące codziennie odmawiałem dziesiątkę Różańca. Jednocześnie uważałem, że to modlitwa dla ludzi chorych psychicznie, bo jak Zdrowaś Maryjo, które odmawiam, może wyprowadzić mnie z długów, z tego, co narobiłem – mówi. – Kiedy po 2 miesiącach wyszedłem z odwyku, jeszcze nie wiedziałem, że Matka Boża ma plan na moje życie. Poszedłem na pielgrzymkę, na której doświadczyłem tego, jak Pan Bóg działa. Dziś wiem, że nie jest kimś schowanym za chmurką, tylko jest Wszechpotężnym Bogiem, który ma moc dokonać absolutnie wszystkiego w moim życiu!

Wyprostowany obraz

– Bóg przywrócił mi godność, pozwolił wiele uporządkować. I coraz bardziej pokazuje mi, czym jest miłość – zauważa mężczyzna. – To obumieranie, oddawanie swojego życia po to, aby drugi człowiek miał życie. Pan Bóg pokazuje, że jest we wszystkich miejscach, gdzie jest trudno, dokąd nie chcę pójść, gdzie jest strach, nieraz lenistwo. Za wiele rzeczy jestem Mu naprawdę wdzięczny. Niektóre jeszcze we mnie pozostawił, a one pokazują mi, że wciąż muszę nad sobą pracować. Największa jednak praca, którą Pan Bóg wykonał w moim sercu, to zabranie obrazu Boga, który jest ze mnie nieustannie niezadowolony, Jego wykrzywionego obrazu – to jest dla mnie ważne i za to jestem Mu ogromnie wdzięczny – przyznaje.

Przesłanie do młodzieży

Reklama

Po doświadczeniu Miłosierdzia Bożego jako ewangelizator Darek Stemplewski przybywa z Dobrą Nowiną w różne miejsca w Polsce i za granicą. – Wszystko, co najgorsze w moim życiu, zaczęło się w szkole średniej, dlatego dzisiaj tak bardzo na sercu leżą mi ludzie młodzi. Staram się do nich docierać z mocnym przekazem. Dzisiaj młody człowiek chce być „kimś”. Tworzy postacie w swoim towarzystwie czy w internecie po to, aby dostać komentarz, lajka czy serduszko, żeby być akceptowanym. Dlaczego? Bo młodzi wstydzą się być sobą – zauważa. – Bóg do stworzenia bardzo ciekawej historii w życiu człowieka, opartej na pasji i na marzeniach, potrzebuje tylko tego, żebym był sobą, nie tego, żebym był „kimś”. I z tym przekazem chcę docierać do ludzi młodych w szkołach, poprawczakach, na odwykach, w parafiach czy podczas spotkań dla bierzmowanych.

„Niebieskie paliwo”

– Widzę, że dzisiaj ludzie potrzebują mocnych świadectw, które powodują poruszenie serca, podjęcie wysiłku i konkretnych decyzji – opowiada. – Staram się mówić o Maryi, która zawsze prowadzi do nawrócenia, do Chrystusa i do sakramentów. Mówię, że Duch Święty przyszedł najpierw przekonać nas o grzechu, abyśmy rozpoczęli drogę i proces nawracania w codzienności, w małżeństwach i rodzinach – opowiada. Siłę do pracy i posługi stanowi, jak mówi, tzw. 5 kamieni, którą są w stanie powalić każdego Goliata. – Każdy, kto je stosuje, w nadprzyrodzony sposób „tankuje” w swoim życiu „niebieskie paliwo”, które pozwala dojechać do celu, którym jest niebo. To: jak najczęstsza Eucharystia, systematyczna spowiedź, codzienne czytanie Słowa Bożego, codzienny Różaniec i post, który nieraz zamieniam na adorację Najświętszego Sakramentu – wymienia. W tym, co robi, wspiera go ogromne zaplecze modlitewne, bo jak mówi, zły duch atakuje. Dariusza napędza świadomość tego, w jakich zawodach bierzemy udział – o wieczność nie tylko dla samych siebie, ale też dla drugiego człowieka.

Być znakiem

Reklama

Ponad 3 lata temu założył Fundację „Być znakiem”. Nie przez przypadek w jej logo wpisana jest pocięta literka „G”. Symbolizuje Matkę Bożą z Guadalupe. – Ponieważ jest Patronką życia poczętego, dlatego w sposób szczególny patronuje naszym wszystkim działaniom i Ją sobie obraliśmy jako właścicielkę. Dlaczego fundacja nazywa się „Być znakiem”? Ponieważ mamy konkretne zadanie – być znakiem Pana Boga obecnego na ziemi w postaci drugiego człowieka. Bardzo często moje życie jest znakiem dla tych ludzi, o których nawet nie wiem, że patrzą, jak żyję. Gdy podejdę do słabszego człowieka, pomagając mu, staję się znakiem Pana Boga. Kiedy sprzeciwiam się złu tutaj, na ziemi, staję w obronie słabszego – jestem tutaj, na ziemi, znakiem Pana Boga. Nazwa ma za zadanie zmobilizować do tego mnie, ale też drugiego człowieka, aby każdego dnia stawali się znakiem Bożej obecności w tym coraz bardziej zeświecczonym, zepsutym świecie, który potrzebuje dzisiaj bardzo konkretnych apostołów – zauważa ewangelizator.

Celem jest zbawienie!

– Jedną z płaszczyzn, na których budujemy, jest tworzenie odzieży z przesłaniem. Są na niej treści, które mają mówić o tym, by zacząć nawrócenie od samego siebie, o środkach pomagających trwać w łasce uświęcającej, aby zbliżać się do Jezusa sakramentalnego przez ręce i dłonie Matki Bożej, tak jak to było w moim przypadku. Ta odzież ma być bardzo mocno skorelowana z moim życiem, z tym, o czym mówię – podkreśla. Dziś Dariusz Stemplewski wie, co stanowi sens jego życia: – Patrząc na moją przeszłość z perspektywy dnia dzisiejszego, kiedy byłem w piekle, przeżywałem ogromną pustkę, depresję, nerwicę lękową, uzależnienie od alkoholu, odwyk, miałem ogromne długi, po doświadczeniu Bożego Miłosierdzia i realnej obecności Pana Boga moim największym sensem, a zarazem celem życiowym, czyli czymś do czego zmierzam każdego dnia po wyboistej, trudnej drodze, jest zbawienie duszy – mojej, a także moich bliskich i rodziny.

Kontakt do Dariusza Stemplewskiego:

E-mail: biuro@guadesign.pl , Facebook: Byc znakiem,

Instagram: byc_znakiem,

sklep: www.bycznakiem.pl .

Podziel się:

Oceń:

+25 0

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Najważniejsza jest zawsze miłość

Niedziela sandomierska 6/2016, str. 7

Składanie deklaracji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

Ks. Adam Stachowicz

Składanie deklaracji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

Więcej ...

Gromnica - świeca nieco zapomniana

Karol Porwich/Niedziela

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece.

Więcej ...

Bp Kamiński przed Światowym Dniem Chorego: Nasza służebność jest zakorzeniona w Bogu

2026-02-03 18:13
Konferencja prasowa zapowiadająca XXXIV Światowy Dzień Chorego

BP KEP

Konferencja prasowa zapowiadająca XXXIV Światowy Dzień Chorego

Nasza moc, nasza wielkość, nasza służebność są zakorzenione w Bogu. Z tej mocy Bożej możemy zadysponować, kiedy jesteśmy prawdziwie na służbie drugiego człowieka – mówił bp Romuald Kamiński, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, podczas konferencji prasowej zapowiadającej XXXIV Światowy Dzień Chorego, który będziemy obchodzić 11 lutego.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Leśniów: brak zgody na prywatną agitację religijną....

Kościół

Leśniów: brak zgody na prywatną agitację religijną....

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes

Wiara

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes

Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski w...

Wiadomości

Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski w...

Błażejowe błogosławieństwo świecami

Wiara

Błażejowe błogosławieństwo świecami

Ciąg dalszy sprawy krzyża. Nauczycielka ze szkoły w...

Wiadomości

Ciąg dalszy sprawy krzyża. Nauczycielka ze szkoły w...

Najstarszy biskup w Polsce obchodzi 99. urodziny

Kościół

Najstarszy biskup w Polsce obchodzi 99. urodziny

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Św. Szarbel ciągle działa. Dwie kobiety zgłaszają cud...

Wiara

Św. Szarbel ciągle działa. Dwie kobiety zgłaszają cud...

Sąd rozpoczął egzekucję wyroku wobec pani Weroniki...

Wiadomości

Sąd rozpoczął egzekucję wyroku wobec pani Weroniki...