Reklama

Wiara

Kto kieruje twoim losem?

Adobe Stock

Czy jest w tobie zapisany scenariusz życia, którego nie sposób zmienić? Gdzie możesz szukać klucza do swojej wolności i pomocy w powrocie do zdrowia?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Starożytni Grecy uważali, że charakter, zbiór cech psychicznych człowieka, prowadzi go po drodze życia i kształtuje poniekąd sens istnienia. Dzisiaj przyjmujemy greckie intuicje i wiemy, że charakter formuje się w dzieciństwie jako efekt relacji z rodzicami, z otoczeniem i staje się systemem obronnym, który pozwala funkcjonować w świecie. Może działać korzystnie i bronić człowieka przed wyzwaniami życia lub być obciążeniem dla jego osobistego powodzenia. Owa „zbroja” może go bronić przed ciosami losu, ale może też ciążyć i przeszkadzać, jeżeli w czasach dojrzewania została fatalnie wykuta. Obiegowo mówimy o kimś, kto sobie w życiu radzi, że ma charakter. O brak charakteru natomiast posądzamy człowieka, który nie potrafi się uporać ze swoimi problemami.

Na zakręcie

W uzdrowisku dla osób z zaburzeniami psychosomatycznymi spotkali się ludzie o różnych charakterach. Połączył ich życiowy kryzys; każdy z bohaterów znalazł się na zakręcie, utracił sens istnienia. Stali się ofiarami swoich charakterów czy okoliczności? Czy pancerz ochronny okazał się w rzeczywistości tekturową zabawką, którą rozdarły pierwsze życiowe niepowodzenia?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Staszek pił i powtarzał wciąż jedną historię – o zdradzie żony. Kłopoty w małżeństwie i alkoholizm sprawiły, że znalazł się tu na terapii. W grupowych zajęciach uczestniczył niechętnie. Nie mył się.

Reklama

Małgorzata, matka czwórki dzieci, urodziwa, w pełni sił fizycznych, czuła się w swoim domu niepotrzebna. Depresja rozwijała się u niej proporcjonalnie do ilości inwektyw, którymi obrzucali ją mąż i teściowa. Na terapeutycznych rysunkach zawsze umieszczała siebie w kąciku kartki. Była przyzwyczajona, że jej nie widać.

Witold ukończył prestiżowy ekonomiczny kierunek. Powodziło mu się bardzo dobrze, ale źle zainwestowane pieniądze sprawiły, że cały życiowy ład legł w gruzach. Od tego momentu musiał wysłuchiwać utyskiwań żony, jaki to jest z niego beznadziejny mąż, rodzic i biznesmen. Zdiagnozowano u niego chorobę dwubiegunową.

Asia miała przedłużony pobyt o kolejny turnus. Wymagała dalszej terapii. Lekarz nie chciał jej puścić do domu. Nie zastałaby tam ukochanego męża, który po krótkiej i ciężkiej walce z rakiem zmarł. Nie potrafiła sobie z tym faktem poradzić. Nie chciała już żyć. Zaniedbywała dzieci i siebie. Myślała o samobójstwie.

Bożena była uśmiechnięta, pogodna. Nikt nie przypuszczał, że w jej domu panuje terror. Zapłakała dopiero na koniec sanatoryjnego pobytu z lęku przed powrotem do męża. Toksyczny związek zamienił jej życie w koszmar. Każdy dzień zaczynał się i kończył awanturą.

Terapeuci pytali pacjentów, co zrobią ze swoimi dramatycznymi doświadczeniami. Czy będą umieli odnaleźć w swych często bardzo bolesnych przeżyciach coś dobrego?

Coś więcej

Reklama

Psycholog Viktor E. Frankl, autor poczytnej książki Człowiek w poszukiwaniu sensu, pisze, że aby uchronić się przed depresją, lękami i innymi chorobami psychicznymi, należy odnaleźć w swoim życiu sens istnienia. Autor uważa, że źródłem kłopotów i chorób psychosomatycznych jest to, że człowiek nie umie odnaleźć w swoim życiu sensu i nie stara się wziąć odpowiedzialności za własną egzystencję. Frankl wskazuje trzy sposoby odnalezienia sensu życia: przez twórczą pracę, przez kontakt z innym człowiekiem, czyli miłość, oraz przez to, jak znosimy nieuniknione cierpienie. A kiedy i tam nie znajdujemy sensu, uczony odpowiada tak: „Ten ostateczny sens w zrozumiały sposób przekracza i przewyższa ograniczone możliwości intelektualne człowieka; w logoterapii mówimy w tym kontekście o supersensie. Zadaniem człowieka nie jest bowiem, jak nauczają niektórzy filozofowie egzystencjalni, cierpliwie znosić bezsens życia, lecz raczej własną niemożność opisania jego bezwarunkowego sensu w sposób racjonalny. Logos jest bowiem głębszy od logiki”.

A światłość w ciemności świeci

Reklama

Marek znalazł się w sanatorium z powodu depresji. Pojawiły się kłopoty z koncentracją i nasilały się ataki irytacji; ubywało miłości, wiary i nadziei w pracy i domu. Zaczął błagać Boga, by ukazał mu swoje oblicze. Pewnego dnia zdecydował się i klęcząc pod krzyżem, po raz pierwszy szczerze zawołał: „Bądź wola Twoja!”. Nigdy nie odważył się na taką deklarację z całą świadomością konsekwencji. I stało się. Dotknęła go choroba, cierpienie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. W ten sposób odpowiedział mu Bóg, ale zrozumiał to później. Na razie leżał w łóżku i patrzył na krzyż. Prosił Jezusa, by zabrał go do siebie. Próbował pójść do pracy i nie był w stanie przekroczyć progu sali wykładowej. Przechodząc obok stacji benzynowej, czuł piekielny zapach – industrialny, metaliczny fetor wkręcał się w zwoje jego mózgu. Wrócił do domu. Przestał chodzić. W głowie czuł elektryczne impulsy, dokuczał mu rwący ból w brzuchu – jakby ktoś gorącymi szczypcami wyrywał mu wszystkie jelita. Jeden szpital, drugi, diagnoza i leczenie. Stracił uczucia, czuł się pusty, niezdarnie, siłą woli próbował odmawiać Nowennę Pompejańską, tracił pamięć, nie był w stanie policzyć, ile „zdrowasiek” już wypowiedział. Różaniec był jego liną ratunkową, która trzymała go przy życiu i zdrowych (sic!) zmysłach. Modlił się do Boga, ale widział tylko ciemność, czarną ścianę, przez którą nie mógł się przebić, od której się odbijał. Po tamtej stronie czułby się zdrowy i wolny. „Dlaczego nic nie widzę, nie mogę tam przejść... Nie zasłużyłem?” – wołał i szukał w swoim życiu sukcesów, jakichś zasług, sensów... Pytał: „Nie zasłużyłem swym życiem na przejście na tamtą stronę?”. „Tak, nie zasłużyłeś”– słyszał. A jego sumienie stało się lustrem, w którym zobaczył swoją przeszłość. Czyżby nie znalazł w niej nic dobrego? Czy w jego życiu nie było sensu? Głos pocieszył go, że w takiej sytuacji jest każdy człowiek przechodzący na tamtą stronę. Słyszał: „Tylko Ja, moje miłosierdzie, mogę cię przeprowadzić tutaj, tylko Ja mogę nadać twojemu życiu sens, a nie twoje zasługi”.

Powoli powracał do zdrowia. Pomagały leki i codzienna modlitwa oraz praktyki sakramentalne. Po pewnym czasie zobaczył świat jakby przez szyby samochodu, którego wycieraczki nareszcie starły cały brud przejechanej drogi. Zobaczył rzeczywistość w jej realnych kształtach. Świat się nie zmienił – zmienił się tylko on, jego widzenie. Czuł się nie lepszy, ale inny.

Klucz do wolności i zdrowia

Żaden człowiek nie jest stracony. Żadne życie nie jest zbyt poranione, by nie mogło być przemienione. Wystarczy wyzbyć się swojej egoistycznej „mojej woli” i powiedzieć z serca: „Bądź wola Twoja”. Człowiek może doświadczyć przemiany egzystencjalnej, ale musi wyzbyć się egocentryzmu i zgodzić na wolę wyższą niż jego własna, a wtedy znajdzie najgłębszy sens swojego życia. Zgodnie z nauczaniem Kościoła, Bóg z miłością prowadzi swoje stworzenia do ich ostatecznego celu, umożliwiając człowiekowi godnie działać z własnej inicjatywy w wolności osobistej. Jak pisze Frankl: „Jeżeli życie jako takie w ogóle ma sens, musi on być obecny również w cierpieniu i umieraniu”.

Człowiek dopiero po duchowym upadku i „klęknięciu” przed Bogiem może doświadczyć realnej zmiany i ulgi. Uzdrawiająca siła nie pochodzi jedynie z terapii, ona bierze się z relacji z Bogiem i Jego łaską. Ten supersens ludzkiego losu człowiek musi odkryć sam.

Podziel się:

Oceń:

2026-01-05 15:51

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Do Senatu trafiła petycja zakładająca podatek na kościół w wysokości 8 proc. pensji

2026-02-11 07:52

Bożena Sztajner/Niedziela

Do Senatu trafiła petycja, w której autor proponuje wprowadzenie podatku kościelnego potrącanego automatycznie z wynagrodzenia na wzór rozwiązań funkcjonujących w Niemczech - czytamy w portalu pulshr.pl.

Więcej ...

Obraz Matki Bożej z Lourdes, którego nie ma, ale... wszyscy go widzą!

2026-02-12 21:00

Adobe.stock.pl

Osoby odwiedzające kaplicę sanktuarium Matki Bożej z Lourdes w mieście Alta Gracia w Argentynie są świadkami zjawiska, którego nie da się wytłumaczyć...

Więcej ...

Nigeria/ Uzbrojeni napastnicy porwali 20 chrześcijan

2026-02-12 19:43

Adobe Stock

Co najmniej 20 osób zostało porwanych z dwóch wspólnot chrześcijańskich przez uzbrojonych napastników w stanie Kaduna na północy Nigerii - podała w czwartek AFP, powołując się na lokalne źródła religijne. Pierwotnie liczba porwanych była większa, ale 11 osobom udało się uciec.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Opublikowano raport komisji ws. diecezji sosnowieckiej

Kościół

Opublikowano raport komisji ws. diecezji sosnowieckiej

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wiara

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Michele Ferrero. Twórca globalnego giganta branży...

Wiara

Michele Ferrero. Twórca globalnego giganta branży...

Jezus nie pozwala uczniom rozgłaszać Jego obecności

Wiara

Jezus nie pozwala uczniom rozgłaszać Jego obecności

Oświadczenie ks. Teodora Sawielewicza: Przepraszam...

Kościół

Oświadczenie ks. Teodora Sawielewicza: Przepraszam...

Kwestia Komunii św. na rękę budzi w Polsce wiele...

Wiara

Kwestia Komunii św. na rękę budzi w Polsce wiele...

Wiadomości

"Spalić kościoły, połamać krzyże". Skandal na finale...

Tragiczna śmierć proboszcza w drodze na wizytę...

Kościół

Tragiczna śmierć proboszcza w drodze na wizytę...

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes

Wiara

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes