Reklama

Niedziela plus

Rzeszów

Troska biskupa

Przyjaciele bp. Jana Niemca ze szkolnej ławy z wychowawcą

Archiwum Fundacji Troska, Marian Florek

Przyjaciele bp. Jana Niemca ze szkolnej ławy z wychowawcą

Biskup przekazał swój rodzinny dom pod dwoma warunkami. Po pierwsze, że nigdy się nie wzbogacę, a po drugie, że tutaj będą się działy same dobre rzeczy – mówi ks. Piotr Gnat.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W wiosce Kozłówek, leżącej w Czarnorzecko-Strzyżowskim Parku Krajobrazowym, ma swoją siedzibę Fundacja Troska na rzecz Wszechstronnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży. O jej początkach opowiada ks. Piotr Gnat, dyrektor domu rekolekcyjnego Fundacji Troska.

Gdzieś na Podkarpaciu

– Od wielu lat szukałem miejsca dla młodych, gdzie nie musieliby udawać, kim nie są. W 2011 r. spotkałem się z bp. Janem Niemcem. Zapytał mnie, jakie są moje pragnienia. Odpowiedziałem, że od 6 lat poszukuję domu dla młodzieży. Zadał kolejne pytanie: „A co chce ksiądz tam robić?”. Odrzekłem, że chcę w takim domu z młodymi spędzać czas, chcę budować relacje, pracować i szukać razem z nimi Pana Boga. Odpowiedział: „Tak? To ja księdzu taki dom dam”. Wtedy urosły mi skrzydła. Po rozmowie z mamą i z siostrą biskup przekazał swój rodzinny dom pod dwoma warunkami. Po pierwsze, że nigdy się nie wzbogacę, a po drugie, że tutaj będą się działy same dobre rzeczy. Dla przejrzystości od razu założyliśmy Fundację Troska – mówi ks. Gnat.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Byłem uczniem Zespołu Szkół Technicznych w Strzyżowie, kiedy na godzinę wychowawczą przyszedł do nas ks. Piotr Gnat. Opowiedział o Fundacji Troska i poprosił o pomoc w przewiezieniu mebli. Ja i kilku kolegów zgodziliśmy się pomóc, bo ksiądz wydawał nam się całkiem fajny. Tak zaczęła się moja historia w fundacji – zwierza się Jakub Szczęch, prezes Fundacji Troska.

Idea

Reklama

– Fundacja Troska jest wspólnotą młodych osób, które przyjeżdżają do Kozłówka. Tutaj przeżywają swoją młodość w oparciu o trzy filary: pracę fizyczną, relację i duchowość. Tutaj formujemy chłopaków na Bożych wojowników – wyjaśnia ks. Gnat. – Starsi członkowie naszej fundacji pojawiają się u nas ze swoimi narzeczonymi, żonami i dziećmi. Tworzy się już spora rodzinna wspólnota – cieszy się ks. Piotr. – Pracujemy fizycznie. Mężczyzna powinien otrzymywać zadania, w których czuje się mężczyzną, to np. rąbanie drewna czy koszenie trawy. Młodym chłopakom w rodzinnych domach tego brakuje. Ci, którzy przejeżdżają, mają często pierwszy raz w rękach łopatę – śmieje się prezes Szczęch.

Wdzięczna pamięć

Do siedziby fundacji raz na jakiś czas przybywają z wychowawcą szkolne koleżanki i koledzy zmarłego bp. Niemca.

Reklama

Andrzej Lubojemski zapamiętał go jako bardzo spokojnego człowieka, zawsze uśmiechającego się spod okularów. – Nie kłócił się, starał się wszystko wytłumaczyć. Kiedy zaś rozmowa stawała się niewłaściwa, zmieniał temat – wspomina p. Andrzej. Henryk Salwa, szwagier biskupa Jana, wspomina go natomiast jako niepokornego ucznia strzyżowskiego liceum. – On cały czas rósł w moich oczach. Kiedy zaczęły się przemiany ustrojowe w naszym kraju, Jan, studiujący wówczas w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie, został członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W czasach stanu wojennego, kiedy był nauczycielem w Szkole Podstawowej w Kozłówku, napisał list do Sejmu, w którym zaprotestował przeciwko ściąganiu krzyży ze ścian w szkołach i instytucjach. Byłem pełen podziwu dla jego odwagi – przyznaje p. Henryk. Z kolei dla Teresy Wiktor bp Niemiec okazał się bardzo ważną osobą. – Kiedy było mi bardzo źle, to dzwoniłam do biskupa Jana. Nigdy mnie nie pouczał, tylko wskazywał drogę, a decyzję pozostawiał zawsze mojej woli. Nie moralizował, ale potrafił postawić do pionu. Na komodzie w moim pokoju mam jego zdjęcie – zwierza się p. Teresa. – Był dla mnie kolegą z klasy, a potem, jako kapłan, moim przewodnikiem duchowym. Szukałam u niego wsparcia i zawsze je otrzymywałam. Był osobą, w której otoczeniu zawsze chciało się być – podkreśla Krystyna Mularz--Rec. – Zawsze cichy i spokojny. Lubił żartować, ale nie lubił wygłupów. Był trochę inny, w tym dobrym znaczeniu. Niezwykle prawy – mówi Małgorzata Jasiewicz, a Maria Furtak stwierdza krótko, że był zawsze grzeczny.

Pokornego serca

– W czasach licealnych nie zauważyłam, by odróżniał się od innych chłopców. Dopiero kiedy został księdzem, wtedy zobaczyłam jego inność – opowiada Zofia Stefanik, która towarzyszyła jego kapłańskiej drodze. – Kiedy zachorował i leżał w szpitalu, w którym pracowałam, odprawiał Msze św. dla chorych, będąc na wózku inwalidzkim – podkreśla p. Zofia.

Jolanta Piotrowska pracowała w szpitalu, kiedy biskup Jan został przyjęty na oddział neurologii. – Poszłam tam, by go odwiedzić. Nie widzieliśmy się już wiele lat. Zwróciłam się do niego: „Szczęść Boże, księże biskupie”. Odpowiedział: „Jolu, mów do mnie tak jak w liceum – Jaś”. Zapytałam: „Jak się czujesz?”. Odpowiedział żartobliwie: „Jak się nie pogorszy, to cudownie, aż żal by było umierać”. A był naprawdę chory. On jednak nigdy się nie skarżył i nie użalał nad sobą. Mawiał: „Jestem tak zakochany w Jezusie, że już chciałbym z Nim być. Wcale nie będzie mi smutno się z tym światem rozstawać”. Był blisko Pana Jezusa, a kiedy o Nim mówił, oczy mu błyszczały. Nieraz postawił mnie do pionu. Tęsknię za nim – mówi p. Jola.

– Miał dużą wiedzę teologiczną, ale wiarę dziecka. Był czcicielem Jezusa Miłosiernego. Żałuję, że nie mogłam go trzymać za rękę, kiedy umierał – zwierza się wzruszona p. Małgorzata, siostra biskupa Jana.

Reklama

– Pamiętam go jako nadzwyczaj spokojnego ucznia, który nie sprawiał kłopotów wychowawczych. Kiedy został biskupem, zapraszał mnie do siebie. Często prowadziliśmy rozmowy światopoglądowe. Przyznam, że byłem ewangelizowany. Żartował, że kiedy się spotkamy na drugim świecie, to on się postara, byśmy byli blisko siebie – wspomina swojego ucznia Tadeusz Mazur, wychowawca z Liceum Ogólnokształcącego w Strzyżowie.

Nie dla siebie

– Kiedyś przyszła do spowiedzi bardzo źle ubrana starsza pani. Ksiądz Jan natychmiast ściągnął swój sweter szetland i oddał babci, bo marzła. Dzielił się tym, co miał – wspomina Bogusława Jerzyk, kuzynka biskupa Jana. – To, co dostawał w szpitalu od swoich bliskich i odwiedzających, zawsze rozdysponowywał po szpitalnych salach – mówi Jolanta Piotrowska. – Jan potrafił się dzielić tym, co miał. Nawet kawałeczkiem czekolady w czasach, kiedy czekolada była nie lada rarytasem – dodaje Henryk Salwa. Z kolei Wiesław Złotek wspomina bramkarskie wyczyny Jana jeszcze w czasach licealnych i podkreśla: – Janek na co dzień i od święta był biskupem, naszym biskupem. Widywaliśmy go na basenie, na zakupach, na spacerze. Strzyżowianin z wyboru, bywał wszędzie. Wiemy, jak bardzo cenili go sąsiedzi. Skupiał ludzi wokół siebie nie tylko, by się modlić, ale też by rozmawiać.

Jan Niemiec w 1987 r. ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu. W 1992 r. wyjechał na Ukrainę do diecezji kamienieckiej. W latach 2001-07 był rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Gródku Podolskim. W 2006 r. został biskupem pomocniczym diecezji kamienieckiej. W czasie pandemii na prośbę wiernych wrócił na Ukrainę, gdzie zaraził się koronawirusem. Zmarł 27 października 2020 r. w szpitalu w Łańcucie. Został pochowany w katedrze w Kamieńcu Podolskim.

Podziel się:

Oceń:

+1 0
2024-01-02 12:12

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Nagroda za pomoc potrzebującym

Ks. Grzegorz Kot, proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzeszowie

J. Żygadło

Ks. Grzegorz Kot, proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzeszowie

Ks. Grzegorz Kot, prezes Fundacji „Pomagam, bo Kocham” im. bł. ks. Władysława Findysza, został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi nadanym przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego.

Więcej ...

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz różańca

2026-10-05 20:45
W odmawianiu Różańca jest nasza siła

Karol Porwich/Niedziela

W odmawianiu Różańca jest nasza siła

Przy pierwszym „Zdrowaś Maryjo” jeszcze wiemy, po co się modlimy. Przy drugim przypominamy sobie, że mieliśmy odpisać na wiadomość. Przy trzecim myślimy o jutrze. Przy czwartym wraca rozmowa sprzed kilku dni. Przy piątym zastanawiamy się, czy o czymś ważnym nie zapomnieliśmy. I nagle orientujemy się, że właśnie skończyliśmy dziesiątkę. Chyba wielu z nas zna ten moment.

Więcej ...

Zmiany w archidiecezji wrocławskiej. Zespół wdrażający postanowienia synodu pracuje

2026-10-07 09:57
W wiosennych obradach plenarnych wziął udział także abp Józef Kupny

Tomasz Lewandowski

W wiosennych obradach plenarnych wziął udział także abp Józef Kupny

Program „Zaczyn”, nowe rady parafialne i diecezjalne, formacja, komunikacja, pomoc osobom w kryzysie bezdomności oraz duszpasterstwo młodzieży – to najważniejsze obszary prac zespołu wdrożeniowego postanowień Synodu Archidiecezji Wrocławskiej. Podczas spotkania przedstawiono stan realizacji poszczególnych projektów i najbliższe zadania.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Kościół

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Kościół

Komunikat diecezji warszawsko-praskiej: Liturgię Wigilii...

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Kościół

Abp Śmigiel: „Amoris laetitia” nie dała automatycznie...

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiara

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kościół

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Wiara

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Niedziela Świdnicka

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kościół

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...