Organizacja od ponad trzech dekad tworzy w regionie kompleksowy system wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin. Została utworzona w 1993 r. z inicjatywy rodziców dzieci z niepełnosprawnością oraz specjalistów: psychologa, pedagoga i lekarza.
Rodzina to całość
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Zostaliśmy wtedy zarejestrowani jako stowarzyszenie, ale wcześniej przez dwa lata działaliśmy jako oddział Towarzystwa do Walki z Kalectwem. Gmina przekazała nam w użyczenie budynek po zlikwidowanym przedszkolu, który następnie zmodernizowaliśmy dzięki pozyskanym środkom unijnym. Od tamtej pory budynek pełni funkcję głównej siedziby Stowarzyszenia. Obecnie znajdują się w nim m.in. Ośrodek Wczesnej Interwencji, dział rehabilitacji oraz przedszkole specjalne i integracyjne. Realizowany jest tu także obowiązek szkolny młodszych uczniów z niepełnosprawnościami oraz prowadzone są zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością, także sprzężoną. Z kolei w Krośnicach mamy tzw. Uniwersytet Dorosłości. Tam obowiązek szkolny realizują starsi uczniowie, jednocześnie ucząc się samodzielności: sprzątają, wykonują różne prace domowe i ogrodowe w tematycznych pracowniach – mówi Alicja Szatkowska, prezes stowarzyszenia.
Reklama
Organizacja prowadzi również warsztaty terapii zajęciowej, do których obecnie uczęszcza 60 osób; środowiskowy dom samopomocy dla osób ze sprzężoną niepełnosprawnością (jeden z kilku w Polsce typu D), do którego uczęszczają absolwenci zajęć rewalidacyjno-wychowawczych; organizuje opiekę wytchnieniową, asystenturę, mieszkalnictwo treningowe i Ośrodek Czasowego Pobytu.
Uczestnicy stowarzyszenia korzystają z bogatej oferty rozmaitych aktywności. Zajmują się m.in. sportem: piłką nożną, pływaniem i boccią, czy muzyką, prowadząc złożony z osób z niepełnosprawnościami zespół Raj Story. – Dysponujemy flotą ponad dziesięciu samochodów przystosowanych do przewozu osób z niepełnosprawnościami, więc jeździmy na mecze siatkówki, piłki nożnej czy różnego rodzaju koncerty. Jest też dużo wyjazdów, zarówno dla całych rodzin, jak i usamodzielniających, na które uczestnicy wyjeżdżają bez rodziców. Podczas pierwszego typu wyjazdów specjaliści pracują osobno z dziećmi, osobno zaś z rodzicami i rodzeństwem. To jest bardzo ważne, bo rodzina to całość. Po południu i wieczorami terapeuci zajmują się osobami z niepełnosprawnościami, a rodzice mają wtedy czas dla siebie – opowiada pani prezes.
Ewenement w skali kraju
Reklama
Obecnie stowarzyszenie zatrudnia ok. 350 osób. Pod jego opieką znajduje się ponad 1400 osób z różnymi niepełnosprawnościami, łącznie z chorobami rzadkimi. Dojeżdżają tutaj dzieci nie tylko z powiatu milickiego, ale również z gmin i powiatów Dolnego Śląska oraz województwa wielkopolskiego. – Nikomu nie powiemy „nie”. Współpracujemy z wieloma cenionymi specjalistami: pediatrami, psychiatrą, neurologiem dziecięcym, ortopedą, lekarzem rehabilitacji oraz fizjoterapeutami. Kadra jest dobrze przygotowana; dużo środków wydajemy na dokształcanie personelu – dzieli się p. Szatkowska i dodaje: – Jesteśmy w pewnym sensie ewenementem w skali kraju, dlatego że u nas wsparcie dzieci i osób z niepełnosprawnością zaczyna się od urodzenia, a nawet zgłaszają się kobiety, które już w czasie ciąży wiedzą, że ich dziecko może urodzić się z niepełnosprawnością. Wspieramy więc najpierw rodziców, a później ich dzieci, w myśl maksymy, że tylko silny rodzic jest w stanie odpowiednio zająć się dzieckiem z niepełnosprawnością.
Bardzo ważne jest też to, że rodzice biorą udział w tym wsparciu dzieci. Świetnym przykładem jest tu Milickie Centrum Wsparcia Capitol, czyli nasza najnowsza placówka, pełna innowacyjnych technologii pozwalających na kompleksową diagnozę i terapię nawet kilkutygodniowych dzieci. Rodzice mogą tam np. oglądać wraz ze specjalistami zza lustra weneckiego, jak wygląda diagnoza dziecka, podczas gdy nie jest ono rozproszone obecnością wielu osób. Wszystko, co dotyczy dzieci, jest z nimi omawiane – rodzic jest tutaj partnerem – podkreśla pani prezes.
Troska o każdego
Reklama
Stowarzyszenie prowadzi szeroką działalność. Obecnie jest na etapie budowy Wspomaganych Społeczności Mieszkaniowych, a więc budynku z 12 osobnymi mieszkaniami dla osób ze znaczną niepełnosprawnością. Inwestycja została zaprojektowana tak, aby odpowiadała potrzebom osób z każdym rodzajem niepełnosprawności. – Przygotowujemy nawet dwa pokoje dla osób, które będą w pełni zależne. Mamy podnośniki sufitowe, dzięki czemu nasi terapeuci nie muszą podnosić uczestników, co zapewnia bezpieczeństwo zarówno im, jak i osobom z niepełnosprawnościami. Jesteśmy również wiodącą organizacją, jeśli chodzi o nowoczesność wyposażenia. W mieszkaniach treningowych mamy np. specjalistyczną łazienkę, z której może korzystać każdy potrzebujący, ze względu na ruchome sanitariaty. Również w kuchni mamy „jeżdżące” w górę i w dół meble, co nadal jest ewenementem – podkreśla Alicja Szatkowska.
Przedszkole integracyjne
To kolejne przedsięwzięcie stowarzyszenia. Czym się ono charakteryzuje? – Tym, że w takim przedszkolu są mniejsze grupy dzieci z dwoma nauczycielami. Każde dziecko ma tutaj indywidualne wsparcie, jakiego potrzebuje. A co to daje innym dzieciom? Uczą się tolerancji, empatii, zrozumienia, co z kolei przekłada się na ich zachowanie w przyszłości. Jeśli chodzi o rodziców, jest wielu takich, którzy chcą, żeby ich dzieci chodziły do grup integracyjnych, żeby od samego początku uczyły się tej współpracy z innymi – podkreśla pani prezes i zauważa konieczność integracji już od żłobka: – Najbardziej tolerancyjne są te najmniejsze dzieci. Stąd moje marzenie: żłobek integracyjno-terapeutyczny. I cały czas myślę, jak zabezpieczyć starszych rodziców, którzy całe życie opiekowali się swoimi w pełni zależnymi dziećmi.
Uczestnicy stowarzyszenia przygotowywani są też do wychodzenia na otwarty rynek pracy. – Mamy Spółdzielnię Socjalną, gdzie pracują osoby z niepełnosprawnością. Dwóch naszych uczestników z zespołem Downa jest np. kelnerami w restauracji. Restauracja znajduje się w turystycznym sercu Milicza – nad zalewem, niedaleko stacji kolejowej, i odwiedza ją wielu turystów. W kuchni również gotują osoby z niepełnosprawnościami i świetnie sobie radzą – podkreśla pani prezes.




